Dlaczego przy składzie książki potrzebuję obrazka jako osobnego pliku 300 dpi


Pokażę ci ekran roboczy InDesigna i opcje, z którymi mam najczęściej do czynienia.

Jest to opcja „Umieść”, za pomocą której robię połączenie z plikiem graficznym na dysku,
o rozdzielczości 300 dpi, potrzebnej do druku. Oprócz tego używam ikony „T”
do pracy z tekstem.

ekran InDesigna

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Facebook

Jak złożyć książkę w Wordzie?


Nie takie to straszne przygotować książkę do druku, jak myślisz :-) Nie ma potrzeby przechodzenia przez etap profesjonalnego składu w przygotowalni poligraficznej.

Trochę się „otrząsam” co prawda na myśl, że książka powstaje w Wordzie :-)

Ale wraz z ulepszeniami w nowszych wersjach Worda i możliwością generowania pliku pdf
w zasadzie dla potrzeb drukarni generowany jest plik wystarczający.
Nie ma różnicy w samym pliku do druku, czy wygenerowany został z Worda,
czy z profesjonalnego oprogramowania do składu jak np.InDesign.

Nie lubię niepotrzebnie wpędzać klientów w tzw.”koszty”. Tam,gdzie mogą sobie coś zrobić sami.
I mogą sobie to osławione „łamanie” zrobić z powodzeniem sami:-)

Musisz tylko trochę wiedzieć, jakie są wymagania co do układu pliku w Wordzie.

Załóżmy, że planujesz książkę formatu A5.

Co powinieneś ustawić?

.

1. Format strony własny.

Ze względu na koszty druku i wymagania maszyny drukarskiej nie będzie to dokładnie A5, czyli 148 x 210, lecz 145 x 205 mm.

2. Marginesy.

Własne, to oczywiste. Możesz ustawić nawet wszystkie po 2 cm. Ale ja np. ustawiam
w InDesign:

górny 1,8 cm
dolny z numerem strony 2,5 cm
wewnętrzny i zewnętrzny po 2,2 cm.

3. Numeracja stron

Tu ważna informacja!
Bo do tej pory numer strony nie interesował cię jakoś szczególnie:-)

W Wordzie jest opcja, że inny numer na pierwszej stronie, czyli jego brak.
Inne marginesy na stronach parzystych i nieparzystych, bo muszą być lustrzane.

Z prawej na stronach nieparzystych,z lewej -na parzystych.

4.Z tego pliku robisz Zapisz jako i wybierasz plik pdf. Zapisz wszystko, ale jako pojedyncze strony, a nie tzw. rozkładówka, czyli tak jak się książkę czyta.

Proszę o komentarz, czy ten opis jest jasny i zrozumiały.

Jeśli nie, pobawię się w łapanie ekranów z opcjami z Worda :-)

Za parę dni o ambitnym tworzeniu książki także z obrazkami.

O zapytaniu drukarni o wycenę już pisałam we wpisie Pytanie o wydruk cyfrowy książki.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Facebook

Z dylematów reklamowych: pozycjonowanie
czy Google AdWords?


Trudno przy sprzedaży czegokolwiek w Internecie liczyć tylko na naturalne wyniki wyszukiwania w Google. Dowiedzmy się, co robić jeszcze :-)

Autorem artykułu jest OPCJA

Zastanawiasz się, jaka forma przyciągnięcia internautów na Twoją stronę www będzie najbardziej skuteczna? Nie wiesz, co wybrać: pozycjonowanie czy Google AdWords? Ten artykuł pomoże w podjęciu dobrej decyzji.

Zarówno pozycjonowanie, jak i Google AdWords, sprawiają, że większa liczba internautów odwiedza Twój serwis www. Jednak mechanizm odwiedzin jest nieco inny.  

 

Kilka słów o Google AdWords

Kampanię AdWords możesz uruchomić w kilkanaście minut. Ustawiasz maksymalny budżet dzienny i za 1 kliknięcie, przygotowujesz listę haseł kluczowych i teksty reklam. W linkach sponsorowanych płacisz jedynie za efekt. Opłata jest naliczana tylko wtedy, gdy internauta kliknie w wyświetlaną reklamę. Masz pełną kontrolę nad budżetem reklamowym. Koszt takiej kampanii jest niski w porównaniu z nie-internetowymi formami reklamy oraz innymi formami reklamy on-line.

Osoby, które zobaczą Twoją reklamę w wyszukiwarce, wiedzą, czego szukają. Mogą używać najróżniejszych haseł kluczowych, a jeśli je przewidziałeś, dotrzesz do nich ze swoim przekazem reklamowym.

AdWordsy umożliwiają ustalenie dowolnej liczby haseł kluczowych i tekstów reklam w ramach tego samego budżetu. Są świetne w przypadku wyspecjalizowanych produktów, usług czy portali internetowych. Łatwiej jest przyciągnąć właściwe osoby na dobrze przygotowane hasła kluczowe. Jest wtedy też większa szansa, że konkurencja nie użyła takich haseł i przy ustalonym niskim budżecie za kliknięcie reklama będzie widoczna dla interesujących nas osób.

Za pomocą różnych słów kluczowych oraz różnych boxów reklamowych można też testować siłę przekazu reklamowego. W zasadzie są to najtańsze badania rynku.

Budżet reklamy a efekty

Czytaj dalej »

Facebook

Co się kryje w cenach książek?


Czy na książce rzeczywiście da się zarobić, jeśli tyle osób musi podzielić się zyskiem
ze sprzedaży? Ważniejsze jest zaistnienie jako autor. Ekspert, jak to mówi Wanda Loskot :-)

Ciekawy artykuł z Artelisu, przedstawiam go z uwagi na podkreśloną siłę oddziaływania Empiku. Może jako autor powinieneś zainteresować się tym, by w Empiku także „zaistnieć”?

Autorem artykułu jest Adam Kopeć

Czytasz ten tekst i wiesz, że część ceny książki uwarunkowana jest kosztami produkcji, zdajesz sobie również sprawę z tego, że kolejną część stanowią zyski dla autora, producenta
i pośrednika. Możliwe, że należysz do tych, którzy wiedzą, że kolejnym kosztem jest podatek,
a producent nie odejmie go od zysku.

Jakie są podstawowe koszty produkcji książki?

Czy tylko to zawiera cena książki? Nie. Istnieją jeszcze koszty, z których nie zdajesz sobie sprawy. Napisałem ten artykuł dla Ciebie, żebyś zrozumiał, z jakich powodów te same książki w różnych księgarniach różnią się drastycznie cenami.

Nigdy wcześniej nie zastanawiałem się, jakie koszty składają się na cenę książki. Tak samo jak Ty nie umiałem kiedyś jeździć na rowerze, ale jak każdy z nas nauczyłem się tego od rodziców.
Jednak wiedza na temat cen, a konkretnie, ich części składowych, nie jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Żyjesz w świecie nieustannych zmian. Dzisiejsza cena nie musi być tą obowiązującą jutro. Pewnie zacząłeś myśleć: „Skoro ceny zmieniają się tak szybko, to po co Ci mi wiedza na ich temat?”
Ceny mogą się zmieniać, ale ich części składowe pozostają często niezmienne. Dobrze wiesz, że w każdym produkcie część kosztów, to koszty produkcji, różnią się one w zależności od produktu, ale zawsze istnieją. Przyglądając się wydawnictwu „Złote Myśli”, możesz zauważyć, że koszt produkcji może stanowić prawie połowę ceny książki. Oczywiście zdajesz sobie sprawę, że autor też chce zarobić – musi przecież za coś żyć. Producent zainwestował własne środki, po to, żeby zarobić. Do tego często dochodzi pośrednik lub nawet kilku i tak cena książki wciąż idzie w górę.
Sam widzisz, ile osób chce zarobić na jednej książce, a przecież jej cena jest niewielka – przeważnie dwadzieścia parę złotych. Oprócz tych wszystkich ludzi, którzy pragną zarobić na książce, dochodzi jeszcze państwo, które wciska podatki niemal w każde miejsce i tak do książki, czasopism i gazet dokłada dodatkowy koszt – podatek Vat. Podatki trzeba też uwzględnić w zarobkach ludzi, którzy uczestniczyli w produkcji książki.

Wymienione wyżej koszty są Ci zapewne znane, ale zastanów się, co jeszcze może wpływać na cenę książki? Wymyśliłeś coś? Jeśli nie, zobacz, do czego udało mi się dotrzeć. Jeśli zaś tak, to sprawdź, czy zgadza się to z tym, co napisałem, a może wymyśliłeś coś, co mi nie przyszło do głowy, jeśli tak, podziel się tym ze mną i innymi.

Czytaj dalej »

Facebook

Dlaczego nie czytamy?


Autorem artykułu jest Aleksandra Borczyk

Polacy nie czytają książek – takie komentarze słyszeliśmy już nie raz. Wg CBOS w ubiegłym roku tylko 54% Polaków przeczytało książkę dla przyjemności, w tym 19%…

Polacy nie czytają książek – takie komentarze słyszeliśmy już nie raz. Wg CBOS w ubiegłym roku tylko 54% Polaków przeczytało książkę dla przyjemności, w tym 19% do rąk wzieło literaturę wiele razy, natomiast pozostali tylko kilka lub raz. Statystyki są bezlitosne, wynika z nich, że 46%, czyli prawie połowa społeczeństwa polskiego w ubiegłym roku nie przeczytała żadnej książki w ramach relaksu. Zamykane są biblioteki, bankrutują księgarnie.

Wyraźnie czytamy coraz mniej. W roku 2008 książkę w ramach przyjemności przeczytało 55%,
a dla porównania w 1988 aż o 10% więcej.

W dobie telewizora i internetu zapominamy o tym jak ważne są dla nas książki. Zapominamy o wartościach, które niesie za sobą literatura. Jak to naprawić? Otóż bardzo prosto. Są dwa sposoby. Pierwszy, to oczywiste, kupować, wypożyczać i przede wszystkim czytać więcej książek. Drugi jest jeszcze prostszy – audiobooki. Książki w formacie mp3. Podobno to właśnie w nich leży przyszłość. Dzięki nim możemy poznać literaturę, nie wkładając w to żadnego wysiłku.

Przyznam, że sama ściągnęłam audiobooka, mimo ,że uwielbiam czytać książki. W mp3 otrzymałam ponad 11 godzin bestsellera Bogusława Wołoszańskiego „Sieć: Ostatni bastion SS”. Byłam zachwycona, w pewnym momencie ze zwykłej książki przeniosłam się w słuchowisko. Słuchałam z zapartym tchem, lektor ,którym jest sam autor, przedstawił dzieło niesamowicie.

Wtedy do głowy przyszła mi jedna myśl „Tak, audiobooki są naszą przyszłością”. Wielu się jeszcze broni, walczy i nie przyznaje racji. Boją się zmian. Jednak zmiany często są dobre. Na mp3 możemy ściągnąć niemalże wszystkie książki – lektury, poradniki, romanse i kursy języków obcych.

Ceny również są zachwycające. Wystarczy tylko chcieć zainwestować w swój rozwój kulturowy.

Zobacz jakie audiobooki znajdziesz w sieci!

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Pozdrawiam serdecznie,Grażyna

PS. Poszukując jakichś nowszych danych na temat statystyk czytania, natrafiłam na ciekawy artykuł na temat rozumienia tekstu przez Polaków.
Nie wiem, czy mogłabym go tu przytoczyć w całości, więc tylko dam link. Informacje są przerażające.

Kraj wtórnych analfabetów

Według badań międzynarodowych organizacji PISA (Międzynarodowego Programu Oceny Umiejętności Uczniów) i OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) blisko 40% Polaków nie rozumie tego, co czyta, a kolejne 30% rozumie, ale w niewielkim stopniu. Powodów postępującego otępienia społeczeństwa jest kilka – najważniejszy to zanik nawyku czytania, bezrefleksyjne oglądanie telewizji oraz wzrastające ubóstwo (dzieci wychowywane w biedzie mogą mieć nawet o 9 punktów niższy iloraz inteligencji). /…/

Jest jednak druga strona medalu. Jeśli przestajemy rozumieć treść komunikatu, wina może leżeć po stronie jego autora, a nie odbiorcy.
– To, że wiele osób nie rozumie przekazu telewizyjnego, to raczej wina dziennikarzy.
Z instrukcjami też czasem dzieje się podobnie. Producent przetłumaczy dosłownie obcojęzyczną instrukcję lub zapomni umieścić jakąś informację w treści
– pociesza prof. Czapiński.

Pamiętajmy więc, że nie tylko czytający może być analfabetą wtórnym. Także piszący.

Facebook

RGB


Oczywiście, nikt się na co dzień nie zastanawia nad modelami barwnymi :-)
Ale gdy przychodzi do wykorzystania fotografii w druku, trzeba ten temat wziąć pod uwagę.

Fotografia wykonywana jest w modelu RGB i w trybie RGB podlega obróbce w programach graficznych.
Konwersji na CMYK konieczny w drukarni dokonuje się jako ostatni etap przed przygotowaniem plików pdf dla potrzeb drukarni.

I co to jest to RGB kopiuję z Wikipedii.

RGB – jeden z modeli przestrzeni barw, opisywanej współrzędnymi RGB. Jego nazwa powstała ze złożenia pierwszych liter angielskich nazw barwR – red (czerwonej), G – green (zielonej) i B – blue (niebieskiej), z których model ten się składa. Jest to model wynikający z właściwości odbiorczych ludzkiego oka, w którym wrażenie widzenia dowolnej barwy można wywołać przez zmieszanie w ustalonych proporcjach trzech wiązek światła o barwie czerwonej, zielonej i niebieskiej (zob.promieniowanie elektromagnetyczne).

Z połączenia barw RGB w dowolnych kombinacjach ilościowych można otrzymać szeroki zakres barw pochodnych, np. z połączenia barwy zielonej i czerwonej powstaje barwa żółta. Do przestrzeni RGB ma zastosowanie synteza addytywna, w której wartości najniższe oznaczają barwę czarną, najwyższe zaś białą. Model RGB jest jednak modelem teoretycznym a jego odwzorowanie zależy od urządzenia (ang. device dependent), co oznacza, że w każdym urządzeniu każda ze składowych RGB może posiadać nieco inną charakterystykę widmową, a co za tym idzie, każde z urządzeń może posiadać własny zakres barw możliwych do uzyskania.

Model RGB miał pierwotnie zastosowanie do techniki analogowej, obecnie ma również do cyfrowej. Jest szeroko wykorzystywany w urządzeniach analizujących obraz (np. aparaty cyfroweskanery) oraz w urządzeniach wyświetlających obraz (np. telewizorymonitory komputerowe).

Zapis koloru jako RGB często stosuje się w informatyce (np. palety barw w plikach graficznych, w plikach html). Najczęściej stosowany jest 24-bitowy zapis kolorów (po 8 bitów na każdą z barw składowych), w którym każda z barw jest zapisana przy pomocy składowych, które przyjmują wartość z zakresu 0-255. W modelu RGB wartość 0 wszystkich składowych daje kolor czarny, natomiast 255 – kolor biały. W rzadszych przypadkach stosuje się model, w którym przypada po 12 lub 16 bitów na każdą ze składowych, co daje dużo większe możliwości przy manipulowaniu kolorem.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Facebook

CMYK


Okazuje się, że do tej pory nie pisałam w poradach dla autorów o systemie barwnym CMYK stosowanym w drukarni. Maszyna drukarska drukuje ten „pełny kolor” publikacji 4 kolorami
z osobnej blachy: CMYK. Nie znam się na maszynach, więc nie wiem, czy odbywa się to
w jednym przejściu, czy w 4 kolejnych cyklach drukowania każdą farbą osobno. Raczej są różne maszyny.

I co to ten CMYK skopiowałam z Wikipedii:
cmyk

CMYK – zestaw czterech podstawowych kolorów farb drukarskich stosowanych powszechnie w druku kolorowym w poligrafii i metodach pokrewnych (atramentytonery i inne materiały barwiące w drukarkach komputerowych, kserokopiarkach itp.). Na zestaw tych kolorów mówi się również barwy procesowe lub kolory triadowe (kolorbarwa w jęz. polskim to synonimy). CMYK to jednocześnie jedna z przestrzeni barw w pracy z grafiką komputerową.

C cyjan (ang. Cyan)
M magenta (ang. Magenta)
Y żółty (ang. Yellow)
K czarny (ang. blacK)

Skrót CMY powstał jako złożenie pierwszych liter angielskich nazw kolorów. Końcowa litera K może oznaczać albo literę ostatnią słowa black (czarny) (ostatnią, ponieważ litera B jest skrótem jednego z podstawowych kolorów w analogicznym skrócie RGB)[1] bądź skrót key colour (kolor kluczowy)[2].

  • Cyjan – odcień niebieskiego, ale trochę bledszy i bardziej spłowiały, można go określić jako szarobłękitny lub sinoniebieski. Najbardziej podobne kolory to błękitszafirturkus. Nazywanie koloru cyjanowego kolorem „zielononiebieskim” jest błędem wynikającym z niezrozumienia różnic pomiędzy addytywną i subtraktywną metodą mieszania barw. W syntezie addytywnej kolor uzyskany w wyniku połączenia zielonego i niebieskiego.
  • Magenta – w syntezie addytywnej kolor uzyskany w wyniku połączenia czerwieni i niebieskiego. Najbardziej podobne kolory to purpurakarmazyn i amarant.
  • Yellow – kolor bardzo podobny do żółtego, jednak trochę bledszy od typowej nasyconej żółcieni. W syntezie addytywnej kolor uzyskany w wyniku połączenia czerwieni i zielonego.
  • Black – kolor czarny, jednak o niezbyt głębokiej czerni.

Farby w ww. kolorach nie są określone jednoznacznie, toteż odcienie ich kolorów różnią się u różnych producentów, szczególnie w różnych regionach świata.

Pozdrawiam serdecznie, Grażyna

Facebook

Pomysł marketingowy, czyli Samoprzylepna
perswazja


Autorem artykułu jest amiqa

Zgadnij, który element wyposażenia biura może zwiększyć naszą moc przekonywania? Kalendarz, drukarka, a może ołówek? Nic z tego. Okazuje się, że biurowa perswazja może nosić imię kwadratowej, samoprzylepnej karteczki…

 

 Interesują cię ciekawostki psychologiczne z dziedziny perswazji? Masz ochotę na małą inspirację? Jeśli tak, to posłuchaj…

Czytałam ostatnio o tym, jak pewien element wyposażenia biura może zwiększyć naszą siłę przekonywania. Okazuje się, że perswazja może kryć się pod postacią… samoprzylepnej, jaskrowej karteczki. Jak to się dzieje? Otóż pewien amerykański socjolog Randy Garner postanowił zbadać perswazyjność tej małej, jaskrawej spryciuli i wysyłał do ludzi ankiety
z prośbą o ich wypełnienie.

Wysyłał trzy rodzaje pism:

a) pismo z dodatkowym apelem o wypełnienie ankiety na przyklejonej karteczce,

b) pismo z dodatkową prośbą napisaną na głównej kartce,

c) samo pismo główne.

Zgadnij jaki był efekt eksperymentu? Otóż efekt to zaskakująca ciekawostka psychologiczna – samoprzylepna karteczka okazała się mieć porunującą siłę przekonywania. Osoby które miały przyklejoną karteczkę, zwróciły pismo w 75 %. Natomiast perswazja pisma bez karteczki – z samą odręczną prośbą okazała się być zaledwie 48 %. Perswazja samego tylko pisma była jeszcze gorsza, bo 63 procentowa.

Co z tego wynika? Dlaczego tak łatwo jest przekonać ludzi do siebie samoprzylepną karteczką? Okazuje się, że ludzie po prostu doceniają sam fakt zainteresowania i dodatkowego wysiłku. Ręcznie dodana prośba na jaskrawej karteczce nie kosztuje nas być może zbyt dużego wysiłku, ale ludzie to doceniają i traktują jak osobiste zaangażowanie. Dlatego ta perswazja jest tak skuteczna.

Owe ciekawostki psychologiczne mają swój dalszy ciąg – otóż siłę przekonywania można dodatkowo zwiększyć dopisując na karteczce słowo – „dziękuję!”.

Wniosek z tego jest taki, że im bardziej spersonalizowana jest nasza prośba, tym większą ma siłę perswazji.

Wiesz już jak możesz wykorzystać tę ciekawostkę psychologiczną dla siebie? A może potrzebujesz więcej inspiracji?

szukasz inspiracji? – http://psychoszminka.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

PS. Ciekawą ciekawostkę wypatrzyłam w Artelisie. Sama się zapisuję na biuletyn w tym serwisie:-)

Facebook

Pytania coachingowe


Autorem artykułu jest Hanna Grendel-Wielisiej
Gdybyśmy chcieli jednym zdaniem powiedzieć, w jaki sposób pracuje coach, to najprościej powiedzieć, że słucha i zadaje pytania. Pytania mają na celu zbudowanie świadomości klienta i wydobycie jego zasobów.

Pytania coachingowe to pytania o potencjał, zasoby, możliwości. Klient szuka najlepszej drogi wykorzystania swojego potencjału.

Najczęściej zadawanym pytaniem przez coacha jest :

I…?

I…?

Pytanie, którego warto unikać:

DLACZEGO?

Pytanie DLACZEGO jest pytaniem o przeszłość. Nie wspiera w poszukiwaniu rozwiązania, budowaniu siły.

Powoduje poszukiwanie winnego, nawiązuje do tego, co kojarzy się z problemem. Warto wyciągać wnioski z tego, co się zdarzyło i wykorzystać to jako możliwość rozwoju.

Pytania, które warto zadawać:

W jakim celu coś się zdarzyło?

Jaka była intencja?

Co mi to mówi o mnie?

Jak mogę wykorzystać to doświadczenie?

Co było dobrego w tym zdarzeniu?

Jak działam?

Czytaj dalej »

Facebook

Siedem kroków do czasowej rewolucji,
czyli jak dobrze oszczędzać czas


Autorem artykułu jest Jakub Jóźwiak

Patrząc na specyfikę czasów, w których żyjesz, kluczowym narzędziem jest Twój codzienny plan zajęć. Jest Ci on potrzebny – by mieć więcej czasu na wykonanie ważnych zadań, by móc dużo odpoczywać, lub by ukończyć projekt w miejscu pracy.

Richard Koch w rewelacyjnie prosty sposób przedstawił zasadę 80/20, znaną pod nazwą Zasady Pareto. Reguła ta mówi, iż w otaczającym nas świecie stosunek 80/20 jest powszechnie obecnym miernikiem efektywności. 20 procent klientów przynosi Twojej firmie 80% zysków, a cztery piąte czasu spędzonego w pracy przynosi 20% rzeczywistych rezultatów. Regułę Vilfredo Pareto opisywałem już wcześniej, choć tym razem intensyfikuję moje przesłanie w oparciu o świetne przykłady właśnie Richarda Kocha.

Zasada 80/20 to coś więcej niż tylko ciekawe przedstawienie statystyk. To przede wszystkim reguła ułatwiająca codziennie życie każdego z nas. Spójrz nieco wstecz. Niech będzie to poprzedni dzień. Policz, ile godzin spędziłeś na pracy lub wysiłku fizycznym Czy przez cały ten czas byłeś w stanie osiągać maksimum wyników? Wiele osób narzeka, że w pracy są mało efektywni, lub co gorsza, to ich szef ich o tym powiadamia. Kluczem do zaspokojenia obu tych pretensji jest skupienie się na prostej metodzie podnoszenia efektywności. W siedmiu krokach możesz w bardzo wygodny i trwały sposób wnieść do swojego życia więcej treści niż formy. Jedyne co musisz zrobić, to podążać siedmioma stopniami, które tłumaczę i wyjaśniam posługując się bardzo dobrym przesłaniem pracy Kocha.

Czytaj dalej »

Facebook